Spotkałam go

Wczoraj około 6.00 w parku Marii Konopnickiej coś mi mówiło, a wejdź jeszcze do tego drugiego, tam też mieszkają piękne ptaki. Ale ptaki tym razem gdzieś się pochowały. Słyszałam tylko wysoko w konarach drzew, albo w budkach,  ich śpiew. Kiedy opuszczałam ten piękny kawałek przyrody, podziwiając odbicie drzew w rzece Łydyni, dostrzegłam go. Nie macie pojęcia, jak się cieszyłam.  Wcześniej słyszałam, że tylko późnym wieczorem można liczyć na takie spotkanie. Miałam szczęście. To było moje pierwsze spotkanie na żywo z bobrem.






Komentarze

  1. Ale świetne spotkanie....
    Nigdy nie widziałam bobra na żywo...
    O że też się nie spłoszył...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu tak się cieszyła,
      że głośno to wyraziłam.

      Na szczęście za mną nie było nikogo,
      miasto jeszcze spało.

      Usuń
  2. Fantastyczne spotkanie. Zazdroszczę, nie widziałam bobra na żywo. Nie zauważył Cię, bo się tyłem odwrócił ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie określiłaś Notario to moje spotkanie. Dwa razy wypływał i udało się......

      Usuń
  3. Tylko osoba dobra
    Ma szansę spotkać bobra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boja ale pojechałeś z ta rymowanką. ;) . :D .

      Usuń
    2. To jest stare polskie przysłowie!

      Usuń
  4. Boja ma rację!
    Tereniu, zazdroszczę :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale fajnie! Widziałaś bobra. Nie miałam takiej przyjemności, przynajmniej w jego naturalnym środowisku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Ariadno, fajnie. Cieszyłam się jak dziecko. :) .

      Usuń
  6. A Ty wiesz Tereniu, że ja wczoraj wpisałam tutaj komentarz i jego nie ma. Ale ... miałam trudności z jego przesłaniem, próbowałam wysłać kilka razy i wydawało mi się, że dałam radę. Okazuje się, że nie dałam.
    We wczorajszym komentarzu opisałam, jak jeździłam do znajomych nad Nidę, gdzie bobry grasowały i przewracały drzewa. Ludzi się nie bały, tylko ja aparatu nie miałam ze sobą...
    Miłego weekendu Tereniu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami też publikują się podwójnie. Takie to niespodzianki internetowe nam się trafiają. Szkoda Jolu, że nie miałaś aparatu, na pewno byłyby fajne fotki. :) .

      Usuń
  7. Ja ostatnio w parku podczas spaceru wypatrzyłam dzięcioła :) Junior był zachwycony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wyobrażam sobie, jak się cieszył. Fajnie. :) .

      Usuń
  8. Ja też widziałam tylko ich dzieło - przerażające, ile potrafią zniszczyć. Niby takie słodkie futrzaki, a cholery w nich siedzą...:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też widziałam ich zniszczenia, ale tylko w mediach. Była zszokowana tymi zniszczeniami.

      Usuń
  9. Witaj Teresko.
    Ciekawe spotkanie z bobrem. fajne to zwierzaki, ale jak się rozplenią, to głowa boli. Niszczą wały, Umocnienia rzek, tworząc swoje tereny zalewowe.
    Cóż, taka ich natura.
    Pozdrawiam i do siebie zapraszam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebyś wiedział Michał. Jak ja się tam cieszyłam, dobrze, że sama byłam. :) .

      Usuń
  10. Natura jest pełna zaskakujących nas niespodzianek
    pozdrawiam Tereniu
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie Jadziu.... i taka własnie niespodzianka mnie spotkała. :) .
      Pozdrawiam Jadziu. :) .

      Usuń
  11. Wystarczy zaszyć się w fajnym miejscu ,to samo podejdzie do Ciebie ::))))

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas na pomorzu jest ich sporo. Szczególnie nad jednym jeziorem, ale widać tylko skutki ich działalności, a tu patrz, jest winowajca w całej okazałości :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narobił szkód tam u Ciebie i przypłynął na spotkanie ze mną. hihihi

      Usuń
  13. Cudowne spotkanie miałaś.W mojej okolicy źyją takźe bobry,ale nigdy ich nie spotkałam,ale widziałam ich działalność,nadgryzione i powalone drzewa. Słodkie bestyjki.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Nino. Nigdy, ale to nigdy bym się nie spodziewała takiego spotkania. :) .

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kosztele mój smak dzieciństwa

Odpuściłam kijki

Już 4 zjadłam