No niczym u Kiepskich

Z młodymi ludźmi dzielimy, żartuję sobie, wspólny niepubliczny korytarz.  No niczym u Kiepskich. 😏 Był on częścią klatki schodowej, ale z poprzednimi sąsiadami zrobiliśmy drzwi i takie coś wyszło.  Obecna pani domu cieszyła się na niego, zaproponowała na okno firankę i kwiaty na parapet.  Powiesiła, postawiła i na tym koniec. Myślałam, że będzie ze mną się wymieniać myciem okna, praniem firanki i podlewaniem kwiatów. Dodam, że kwiaty były w opłakanym stanie, poprzesadzaliśmy je, odżyły i wyglądają pięknie. Trochę ta sytuacja jest dla mnie denerwująca, bo niby dlaczego tylko ja mam się tym zajmować, skoro ona tez tu mieszka i korzysta z korytarza? Tym bardziej, że ograniczenia mam coraz większe, nawet rozważam rezygnacje z firanek, bo a to łokieć boli, a to nadgarstek, a to kręgosłup. Kiedy dłużej popracuję, to wszystko się nasila. Nawet wspinanie się po drabinie źle się odbiło na mojej zdrowotności.  Aż mnie korci, aby z tą młodą osobą porozmawiać, tylko jak to zrobić, aby nie zagęścić atmosfery? Jak nie lubię takich sytuacji. Już myślałam o tym, żeby może jakoś żartem, dyplomacją, ale jak na razie, nic mi do głowy przychodzi. POMOŻECIE? 😀 .

Komentarze

  1. Może po prostu sąsiadce trzeba jasno i wyraźnie? U nas wprowadzili sie nowi sąsiedzi, dwie rodziny, a że w każdym mieście, domu inne zwyczaje , więc powiesiłam kartkę w gablocie : U nas nie ma firmy sprzątającej, o porządek dbamy wspólnie.
    Może to pomoże?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu pewnie tak zrobię, bo nie ma co tu tematu owijać w bawełnę.

      Usuń
  2. Tak czy tak porozmawiać trzeba, kwestia w jakiej formie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj myślałam, że wy młodzi nie macie czasu....., to może zrezygnujmy z tego......

      Usuń
  3. Teresko normalnie ...Kiedy zobaczysz sąsiadeczkę to powiedz tak....Pani sąsiadko ma pani chwilkę...Bo jest malutki problem..mamy ten wspólny korytarz z oknem.Miło jest jak kwitną kwiaty i widok z okna widać::))Nie chcę żeby mnie pani źle zrozumiała,ale proszę byśmy zrobiły sobie grafik w sprzątaniu,w sumie to nie zajmie dużo czasu ,przy okazji sobotniego sprzątania w domu .ja raz i pani raz w miesiącu.czy będzie to dobre?Bo nikt nam tego nie sprzątnie.Mieszkamy obie ,to musimy wspólnie ten kawałek oporządzić.Co pani o tym myśli?I tyle....ja ze swoją sąsiadką z bloku dogadałam się że .Ona na początku miesiąca ja na koniec...myłam klatkę schodową w bloku ,jak mieszkałam ,bo nie sprzątali nam.Można się dogadać ,ale trzeba się odezwać miło .::))Myśle że sąsiadka nic nie będzie miała za.Czekam na dobre informacje..::)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danusiu o takiej formie też myślę.

      Usuń
  4. Witaj Teresko.
    Tak bywa, niestety. Bywają ludzie z którymi należy jasno ustalić warunki korzystania z wspólnej własności.
    O zdrowie trzeba dbać...
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie Michale....a ja wciąż naiwna myślałam, że o takich rzeczach nie trzeba, że to oczywiste....

      Usuń
  5. Jeśli trzeba dbać o wspólne dobro, to konieczne jest ustalenie harmonogramu - kto i kiedy sprząta. Niektórzy ludzie myślą, że wspólne to właściwie niczyje i wypinają się na wszystko. Przykład z mojej klatki schodowej: dziecko sąsiadki rozkwasiło sobie nos na podwórku, idąc do domu, całą drogę obficie znaczyło krwią. Umazane były drzwi do klatki, a potem krwawa ścieżka aż pod swój próg. Mimo tak wyraźnych dowodów, sąsiadka nie sprzątnęła po synku i oglądaliśmy to aż do wkroczenia sprzątaczki (u nas raz w tygodniu sprzątają). Normalnie chamówa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego widać Gaju, że z tą moją sąsiadką tak trzeba. Mam tu na myśli harmonogram. Z poprzednią nie było problemu.

      Usuń
  6. Często tak jest,że młodzi myślą, że nie mają czasu na sprzątanie klatek i czy obejścia przed blokiem,albo w ogóle ich to nie obchodzi. Także uważam, że konieczna jest rozmowa i ustalenie harmonogramu. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami trudno ich zrozumieć, więc trzeba rozmawiać i pewnie to zrobię.

      Usuń
  7. To nie zła wola sąsiadki, ona po prostu nie wie! Musisz jej powiedzieć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz Boja, że też tak pomyślałam. Chociaż to dla mnie dziwne, jeżeli tak jest.

      Usuń
  8. Lepszy ciasny,
    ale własny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwilami to żałuję, że takie coś jest.

      Usuń
  9. Ale żeby firanki i kwiatki na klatce schodowej? Po co?
    Żeby kurz się zbierał i pretensje do sąsiadów narastały?
    Zlikwidować wszystko i będzie święty spokój.
    Pozdrawiam Tereniu wiosennie :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę jak większość komentujących, a w zasadzie Danusia wszystko wyłożyła dokładnie. Trzeba porozmawiać i zacząć z dobrą miną, żeby nie prowokować od razu nieporozumienia, bo o to nie trudno. Sąsiadka pewnie nie jest świadoma tego, że to Wy macie sprzątać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem Marysiu jeszcze, co zrobię, ale wiesz jak trudne jest to dla mnie. Spotkałam ją na korytarzu i nie miałam odwagi.

      Usuń
  11. Wszystko tu powiedziano. Na pewno trzeba zacząć grzecznie i bez pretensji, ale rzeczowo. Ja bym dodała jeszcze, że chociaż masz "parę lat" więcej, nie oczekujesz przywilejów. Chodzi ci tylko o rozsądny podział obowiązków, żeby nikt nie czuł się wykorzystywany. Na pewno poskutkuje:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Helenko w ten sposób nie myślałam, dziękuję.

      Usuń
  12. Ja bym poszła w cierpliwość... nie sprzątaj, może zauważy, że jakoś brudno i sama poprosi o ustalenie harmonogramu:))?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czesiu, jak na razie, właśnie to się dzieje. Na święta nie sprzątnęłam.

      Usuń
  13. Miałam podobnie, tylko ja sprzątałam, gdy przyszła moja kolejka, reszta sąsiadów miała w d... W końcu na zebraniu wspólnoty mieszkaniowej wniosłam postulat o zatrudnienie firmy sprzątającej i teraz każdy płaci, firma sprząta. W przypadku wspólnego korytarzyka, uważam, że rozmowa poskutkuje. Skoro sąsiadka zaproponowała firankę i kwiaty, to ty zaproponuj teraz likwidację firanki i kwiatów, bo już nie dajesz rady się czepiać, ściągać i zawieszać firanki oraz przesadzać, podlewać i pielęgnować kwiatki. Wtedy może zrozumie, że to nie tylko Twoja sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może...., ale czy ja w końcu zbiorę się w sobie....., na razie nie sprzątam.

      Usuń
  14. Nie wiem co Ci poradzić, ale napiszę co się dzieje na moim 10-tym piętrze. Na zimę kilka sąsiadek wystawiło na okna na korytarzu swoje kwiatki, które im się pewnie w domu nie mieszczą, albo te, których nie mogą wystawić na balkon bo by zamarzły.
    I wyobraż sobie, że te kwiatki tylko ja podlewam, one się nimi nie interesują.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie pomyślały sobie, że jak Ty podlewasz, to one już nie muszą się nimi interesować.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kosztele mój smak dzieciństwa

Odpuściłam kijki

Już 4 zjadłam