30.04.2017

A tam brzozy zielone

Kiedy wszyscy opuścili nasz dom, zauważyłam, że zapowiada się piękne popołudnie. Niebo zaczęło zachwycać błękitem, a słońce zapraszać na spotkanie. Nie pozwoliłam mu zbyt długo na mnie czekać, mała rozgrzewka, kijki w dłonie i wyruszyłam stęskniona za jego promieniami na moje marszowe szlaki. A tam brzozy bardziej zielone, spacerujący ludzie, dzieci na rowerach i bardzo rozśpiewane ptaki.  Młoda mama z dzieckiem uśmiechnęła się do mnie a starszy pan, którego znam z widzenia powiedział, że zgubiłam narty. Uspokoiłam go, że na pewno się znajdą. 😏😀😀😀 . To był nie planowany marsz, więc tym bardziej przyniósł mi wiele radości  i wspomnień na wczorajszy wieczór. 😀 .

26.04.2017

Zadrwiła ze mnie ;) .

Kilka dni temu w pobliskim sklepie ekspedientka  o długich pięknych blond włosach do mnie powiedziała: "O !, dawno pani u nas nie było" - A wie pani, zaczęłam, nic się nie psuje, bo w ostatnim czasie sporo u nich sprzętów kupiliśmy, to nie ma takiej potrzeby. To dobrze, odpowiedziała, oby jak najdłużej.  Ja tam rozmawiałam, a pralka drwiła sobie w tym czasie 😋, bo sobie wyobraźcie, że się popsuła jeszcze tego samego dnia.  Co prawda miała już  12 lat, ale pracowała bez zarzutu, żadnych objawów. Włączyłam ją jeszcze rankiem następnego dnia z nadzieją, że może się rozmyśliła z opuszczenia naszego domu 😏😁, ale gdzie tam, znowu to samo. Zadzwoniłam do fachowca, ten mnie wysłuchał i na koniec zapytał, ile ona ma lat. Jak usłyszał jej wiek, to odrzekł, że on tak starej pralki nie przyjedzie i proszę kupić nową. Tak gdzieś podświadomie to się nawet ucieszyłam, bo ta była niewypałem. Powiedziałam sobie nigdy więcej ładowanej od góry. No i mamy nową pralkę. No tak się cieszę, że nie macie pojęcia, co i raz wchodzę do łazienki, aby sobie popatrzeć na to cudo i powiedzieć mu, że u mnie będzie miała dobrze, będzie zadbana i zgodnie z instrukcja użytkowana. A ona stoi sobie dumnie i na pewno się cieszy, że to ja będę jej towarzyszyć w jej pracy. 😁😁😁😁😁 .


22.04.2017

No niczym u Kiepskich

Z młodymi ludźmi dzielimy, żartuję sobie, wspólny niepubliczny korytarz.  No niczym u Kiepskich. 😏 Był on częścią klatki schodowej, ale z poprzednimi sąsiadami zrobiliśmy drzwi i takie coś wyszło.  Obecna pani domu cieszyła się na niego, zaproponowała na okno firankę i kwiaty na parapet.  Powiesiła, postawiła i na tym koniec. Myślałam, że będzie ze mną się wymieniać myciem okna, praniem firanki i podlewaniem kwiatów. Dodam, że kwiaty były w opłakanym stanie, poprzesadzaliśmy je, odżyły i wyglądają pięknie. Trochę ta sytuacja jest dla mnie denerwująca, bo niby dlaczego tylko ja mam się tym zajmować, skoro ona tez tu mieszka i korzysta z korytarza? Tym bardziej, że ograniczenia mam coraz większe, nawet rozważam rezygnacje z firanek, bo a to łokieć boli, a to nadgarstek, a to kręgosłup. Kiedy dłużej popracuję, to wszystko się nasila. Nawet wspinanie się po drabinie źle się odbiło na mojej zdrowotności.  Aż mnie korci, aby z tą młodą osobą porozmawiać, tylko jak to zrobić, aby nie zagęścić atmosfery? Jak nie lubię takich sytuacji. Już myślałam o tym, żeby może jakoś żartem, dyplomacją, ale jak na razie, nic mi do głowy przychodzi. POMOŻECIE? 😀 .

18.04.2017

Ale się zacietrzewił

Wysunął nogę lekko do przodu, splótł dwa palce już nie wiem u której ręki i zaczął lekko podniesionym głosem rugować mnie i moją koleżankę ten łysiejący, korpulentny i niezbyt wysoki mężczyzna: "A co pierwszy raz jesteście w kościele, to nie wiecie, że wodę bierze się dopiero po poświęceniu".  A jakie wyrysowało się na jego twarzy zacietrzewienie. Nie będę tego jego zacietrzewienia opisywać, bo mniej więcej wiecie, jak wygląda taka twarz. 😏 . Zamurowało nas. Powiedziałyśmy, że właśnie tak jest jesteśmy pierwszy raz w kościele. Szczególnie ruszyło to moją koleżankę, bo to właśnie ona czerpała do swojej buteleczki wodę z  tej plastikowej w szarym kolorze beczki. Pociągnęłam ją za połę, żeby dała spokój i tak o to zakończył się kościelny teatrzyk, a ja zaczęłam dostrzegać komizm tej postaci,. Mówię Wam, co sobie przypomniałam tę scenkę podczas mszy, to usta same układały się do śmiechu. Musiałam natychmiast pomyśleć o czym innym, aby skupić się na mszy. O Opatrzności moja po raz kolejny dziękuję Ci za poczucie humoru, które z wiekiem narasta. 😀😀😀 .
To przedstawienie można było zobaczyć w Wielką Sobotę tuż przed 18.00 w "moim" kościele farnym.

14.04.2017

05.04.2017

Gdy miasto jeszcze śpi

Niedzielny poranek, miasto jeszcze śpi. Zapraszam Nikona, który, jak na razie, nigdy mi nie odmawia 😀 i wyruszamy na "zaosiedlowy" spacer. A tam było pięknie tego ranka. Słońce coraz bardziej zapuszczało swoje promienie, dając ciepło do aury. Czarne rękawiczki za chwilę nie były już pożądane przez moje, nie wytrzymałe na chłody,  dłonie. Ptaki koncertowały, a sójka nic sobie z tego nie robiąc, że ją obserwuję, fotografuję, a po chwili nagrywam, zbierała budulec na swój wiosenny domek. Była tak zajęta, że mogłam podejść dość blisko i cieszyć się z tego porannego, w minioną już niedzielę, spotkania.

video