28.03.2017

I znowu to samo

Od jakiegoś czasu planowałam kupić sobie spodnie dżinsowe. Pomaszerowałam do pobliskiego sklepu, a pani mówi: mam inne fajne spodnie, teraz idzie na lato po co pani dżinsy. Chwilkę zastanowiłam się, że zobaczyć mogę, przymierzyłam, był rozmiar 48 a ja noszę 44, ale pani mów, że to zmniejszone i jest prawie jak 44 a nawet 42. Ja w tych emocjach, bo bardzo mnie się podobały, nawet nie zauważyłam w tym słabo oświetlonym pomieszczeniu przymierzalni, że tył odstaje a z przodu lekko opuszczone. Zauważyłam to dopiero w domu, kiedy na spokojnie je przymierzyłam......... . Ekspedientka oczywiście zachwalała.... i nawet podała mi bluzkę do nich, że będzie pasować, że fajnie wyglądam, a ja wyglądałam o kilka lat starsza. Powagi mi dodają bluzki koszulowe, których nie noszę już od kilkunastu lat.  Tak się na siebie wk......łam, że nie macie pojęcia. A to dlatego, że co jakiś czas robię to samo.  Po ostatnim takim razie przyrzekałam sobie, że nigdy więcej, że będę skupiona tylko na tym, co chcę kupić i nie dam się wmanewrować w coś innego. Ciekawi mnie, czy Wam takie coś przytrafiło?
Na szczęście wszystko dobrze skończyło, bo zaraz w te pędy pobiegłam i bez problemu zwrócono mi pieniądze.

16 komentarzy:

  1. W tym temacie to jestem wredną klientką i prycham na wszystkie ekspedientki, które lepiej ode mnie wiedzą, co chce kupić, albo w czym mi dobrze, a o kupnie dżinsów to książkę można napisać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu ja też...., ale czasami nie panuje nad emocjami. ;) .

      Usuń
  2. A ja w moich latach
    po sklepach nie latam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje lata już tak
      strojów nie potrzebują
      a i tak dobrze się czują.

      Usuń
  3. Oj mnie nie trudno wmówić czegoś,często ,żeby nie robić przykrości Bo tak mi się wydaje)biorę ,co mi zachwalają.A potem...ach..szkoda gadać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu popracuj nad sobą, bo naprawdę szkoda nerw. :) .

      Usuń
  4. No powiem, że ... nie rozumiem. Jak nie pasuje, to nie pasuje i nie biorę. Tylko że ja raczej za dużej rzeczy na siebie nie kupię, prędzej za małą ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie wciskanie towaru zawsze mnie złościło i wtedy tym bardziej nie kupiłam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysiu przyrzekłam sobie, że już więcej do tego sklepu nie wejdę. :) .

      Usuń
  6. A ja chodzę do takiego sklepu, gdzie zawsze od stu lat doradzą i kupuję spodnie , które świetnie na mnie leżą.
    martwię , co będzie jak go zlikwidują.
    A w twoim przypadku, to ta ekspedientka jest po prostu głupia, straciła klientkę.
    Nigdy bym do niego nie zajrzała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu dokładnie tak zrobię, bo to jest już mój drugi taki raz w tym sklepie.

      Usuń
  7. Własnie miałam pisać, że przysługuje Ci prawo zwrotu towaru. I między innymi dlatego lubię kupować on-line. Owszem, nie dotknę, ale zobaczę i na chłodno skalkuluję, czy naprawdę będę się w tym czuła dobrze...
    Też czasem tak się daję "naciąć"...
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Online bałabym się kupować. Wydaje mnie się, że nic by nie pasowało. Ale może się mylę.

      Usuń
  8. Nie przejmuj się, Tereso. Mnie takie rzeczy przytrafiają się nagminnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Boja uratowałeś mnie, już mi raźniej. ;) . :) .

      Usuń