Babciu stresuję się

Dwa tygodnie zleciało nie wiadomo kiedy i czas odwieźć wnusię do Warszawy. To był jej pierwszy raz podróżowania pociągiem. Trochę się stresowała. A pytań nie było końca, czy jest tam łazienka, czy będzie można się rozebrać, czy będzie można włączyć tablet...... Kiedy już na dobre się rozgościłyśmy, spojrzała na mnie jakby rozczarowana, mówiąc:"Babciu tu jest prawie tak jak w autokarze". Wyobrażała sobie po prostu więcej wolnej przestrzeni.

Ps.Powoli wracam do blogowania. Byłam trochę zniechęcona, ale też inne sprawy....... spowodowały, że przerwa zrobiła się  jakby sama. 😉 . Powoli zacznę do Was Kochani zaglądać z nadzieją, że nadal będę mile widziana. 😊 .

Komentarze

  1. Tereniu, widzę, że ja wybrałam ten sam szablon, który i Ty wybrałaś. Według mnie jest fajny. Jest aktywny i komentarze też są w nim aktywne. Dlatego zapraszam do komentowania.
    Ja pamiętam pierwszą podróż kolejową z synem (około 6-cio letnim). Co to dla niego było za przeżycie, pytania bez końca, na moment nie usiadł no i nie mógł się doczekać powrotu co trochę głupio wyglądało bo rodzina, do której pojechałam z Maćkiem bardzo się ucieszyła z naszej wycieczki.
    Po powrocie do domu nie mógł usnąć, koniecznie chciał jeszcze jeździć tą koleją, ha,ha...:-)
    Pozdrawiam cieplutko :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja wnusia starsza /9 lat/, to trochę mniej było takich różnych......., ale i tak stresik miała.
      Jolu nie mogę u Ciebie dodać komentarza, wyskakuje mi, że tylko użytkownicy mogą komentować.

      Usuń
    2. Już jest OK, dzięki za info :))

      Usuń
  2. Tereniu, u mnie na kawce jesteś zawsze mile widziana:) Czasem taka przerwa jest potrzebna:)
    Cieszę się, że wracasz do blogowania
    pozdrawiam serdecznie

    mycoffeetime.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak się właśnie zastanawiałam, czy udałaś się na emigrację wewnętrzną...:))
    Najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Helenko. Dziękuję.

      Usuń
  4. Powiem jak Pawlak w słynnej komedii: no bój się Boga, dobrze że jesteś :-)
    Jesteś nie tylko mile widziana, ale i wytęskniona :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu bardzo Ci dziękuję. :) .

      Usuń
  5. Ja też się zastanawiałam - no gdzież Ty się podziewasz Tereniu. Czasem przerwy muszą być z różnych powodów, ale fajnie, że już jesteś;) Pozdrawiam Babcię i Wnuczkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Ci Mario. Tez się cieszę, że wraca normalność. :) .

      Usuń
  6. Ważne zw wracasz do nas ,bo przyjemnie do Ciebie zaglądać.Każde pierwszy raz poprzedza trochę stresu, więc nic dziwnego,że wnusia przejęta.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się,że wracasz do blogowania, lubię tu zaglądać.Mimo lekkiego rozczarowania, wnusi podróż pociągiem się podobała.Pozdrawiam;
    :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oczywiście,zapraszam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj czas szybko mija...Cieszę się, że wracasz do blogowania:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Najprzyjemniejsze chwile uciekają niepostrzeżenie... Tak to już bywa. Za chwilę wrócą ponownie. Oby jak najwięcej tych przyjemności
    zolza73.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci Joasiu, że "cieszyłam" się, że jedziemy tym pociągiem........

      Usuń
  11. wędrujesz w realu i w sieci! I jeszcze w te podróże wciągasz dziecko:)) A skoro podróże kształcą, nie straszna żadna reforma:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niech się uczy życia. ;) .

      Usuń
  12. Jestem Crackerem, który tylko raz w życiu jechał pociągiem, na szczęście z ludźmi bardziej ogarniętymi od siebie... i nie mam zielonego pojęcia, jak to działa, że w mózgach takich ludzi tworzy się geolokalizacja mówiąca "Już czas wysiadać" - mimo iż za oknem jest ciemno, oznaczeń stacji nie widać i nie ma żadnych komunikatów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez nie mam zielonego pojęcia.... :) .

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kosztele mój smak dzieciństwa

Odpuściłam kijki

Już 4 zjadłam