02.01.2017

Tak trochę zadymkowo u mnie

Pada śnieg, lekki wiatr, tak trochę zadymkowo u mnie. W taką pogodę uwielbiam maszerować. Cieszę się, że już normalność nastała i wreszcie mogę poświęcać więcej czasu dla siebie. Co prawda zostały jeszcze zwierzęta /pies i kot/, które były naszymi pierwszymi gośćmi na te  święta.  Nie dezorganizują one porządku mojego dnia. Z psem wystarczy wyjść, jak mówią specjaliści, trzy razy dziennie, a kot, też tak twierdzą specjaliści, tego nie wymaga. Po spacerze z psem od razu z tzw marszu biorę kijki i ruszam na szlak. Dzisiejszy ranek już trochę zatłoczony. Dzieci ruszyły do szkoły po świątecznym wypoczynku. Nie przeszkadza mi to jednak, mam nadzieję, że i mijający mnie, też tak odczuwają. Z resztą staram się tak zachowywać na chodniku, aby nikomu nie przeszkadzać, jak trzeba, to marsz po prostu przerywam. Nie ja tu jestem najważniejsza. 😎 .

22 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Oj tak, bo ja bardzo lubię taką prawdziwą. :) .

      Usuń
  2. Pomimo powrotu do pracy jednak cieszę się z powrotu do normalności, bo jednak służy nam aktywność inna, niż biesiadowanie, prawda?
    Miłych spacerów, Tereniu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że prawda Asiu. Biesiadowanie dobre, ale do pewnego momentu.
      Dziękuję Asiu. :) .

      Usuń
  3. Do mnie jeszcze zima nie dotarła, temperatura jest na plusie. Ja spaceruję codziennie z psem, bez kijków. Miłego kijkowania. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie też zrobiło się biało i też ruszyłem z kijami przed siebie. Miłego maszerowania w tym Nowym Roku :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tereniu życzę Ci wspaniałego kolejnego Nowego Roku!
    Aby wszystkie Twoje wyprawy kijkowe były udane a zdrówko nigdy Cię nie opuszczało :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam Twoja systematyczność w spacerach z kijkami. Nie odpuszczasz, warto brać z Ciebie przykład. Od kiedy pracuję mój kręgosłup ma naturalną rehabilitację przez ruch. Nie boli mnie noga, jakby łatwiej się wyprostować. Kiedy poprzedniej zimy, godzinami czytałam książki, w jednej pozycji, czułam się gorzej.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się Elu, że czujesz się lepiej.

      Usuń
  7. A ja niestety musiałam przerwać kijkowanie. Bolą mnie wszystkie stawy, chrupie mi w nich, strzela, przeskakuje, trze. Zamieniłam spacery z kijkami na codzienną gimnastykę poranną - rozciąganie, lekkie ćwiczenia na tzw. rozruch, bez zbytniego obciążania stawów. Mam nadzieję wrócić do kijków na wiosnę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem Czarownico miłego kijkowania wiosną. :) .

      Usuń
  8. W zdrowym ciele zdrowy duch:) Fajnie tak pomaszerować.Też spacerowałam dużo zimą - bez kijków, bo kiedyś nie były w Polsce znane. A tu zim nie ma, nie ma śniegu, tylko przymrozki rano - czasem:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że do nas te kijki "przywędrowały"......To sport dla każdego, nawet dla babci z dyskopatią. ;) . :) .

      Usuń
  9. Teresko a nasz Cygan wychodził na spacerki 4 razy i zawsze zrobił kupkę,i sporo sikał.Jak masz czas to powinnaś częściej z psem wychodzić,bo dwa razy ,to jest stanowczo za mało.Pies nie powie ,ale męczy się ,wstrzymuje...Potem choroba nerek ,jelita...Człowiek sam bosa reguluje ,zwierzę jednak trzeba doglądać częściej::)Teraz kiedy mamy ogrodzony teren Cygan sobie chodzi ile chce..♥♥Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danusiu co ja napisałam, oczywiście, że za mało, wychodzę przecież trzy razy dziennie. Już poprawiam. Można i częściej, zależy od rasy psa no a ze szczeniakiem to na pewno.
      Pozdrawiam. :).

      Usuń
  10. Zimowy krajobraz jest niczym wyjęty z bajki:) Niezapomnianych spacerów życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  11. O tak, zimowe spacery mają swój wyjątkowy urok, gdy jest śnieg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak towarzyszy mu jeszcze mróz, to dla mnie radość podwójna.

      Usuń