Pierniczki

Zrobiłam już pierniczki. Dobrze wiemy, że im wcześniej je zrobimy, tym będą smaczniejsze, bardziej kruche. Moje wnuki je uwielbiają, więc podejrzewam, że się ucieszą, kiedy natkną się na nie w paczkach od Mikołaja. Weszłam z nim w porozumienie i wyraził zgodę na tę moją dokładkę pierniczkową. 😏😁



Jeśli będziecie zainteresowani z przyjemnością podam przepis na te moje pierniczkowe cuda. 😀

Komentarze

  1. Tereniu, wczoraj też piekliśmy z mężem pierniki, tylko Twoje są ładniejsze, nasze takie rustykalne wyszły i grube. Może kilka tez udekorujemy do ozdoby stołu.
    Wszystkiego piernikowego :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu moje też są grube. Mój mnie "zrugał" za to. Wzajemnie dla Was wszystkiego pierniczkowego. :) .

      Usuń
  2. Pewnie się zdziwisz, inni czytający ten komentarz też, ale jestem wyjątkiem, który nie znosi pierniczków, serio! Owszem, ładnie to wygląda na choince, tradycja pieczenia jest, więc niech ostatecznie będą, ale robię to tylko ze względu na córkę :-) Za to smakuje mi świeże ciasto piernik - bez czekolady i dżemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gaju wcale się nie zdziwiłam. Był czas, że i ja za nimi nie przepadałam.

      Usuń
  3. A ja jakoś nie mam daru do pierników za dużo pracy z nimi::))I nikt nie chce jeść bo maja piernikowy zapach::)No nie każdy to lubi ,ale wyglądają cudnie,ja lubię pierniki w czekoladzie nadziewane porzeczką☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Danusiu, że są pracochłonne, ale efekt jest wspaniały.

      Usuń
  4. Ogólnie lubię ciasta i ciastka, pierniki także. Uwielbiam piernikowy zapach, którym pachnie cały dom. Pięknie Ci wyszły Tereniu, od patrzenia ślinka mi cieknie;) Ja w tym roku nie piekę, dostanę gotowe od córki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysiu to masz fajnie z tymi pierniczkami. :) .

      Usuń
  5. Przepis mogę sobie poczytać, ale to tyle, na co mnie stać. Nie lubię kucharzowania w żadnej postaci. A w tym roku jadę na gotowe: mój wkład to zakup produktów i ewentualnie przekręcanie maku ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Notario jak możesz, to proszę bardzo. ;) :50 dkg mąki, 20 dkg miodu /daję połowę/, 20 dkg cukru pudru, 12 dkg masła, 1 jajko, 1 dkg sody oczyszczanej, 1 paczka przypraw korzennych.
      Mąkę przesiać z soda na stolnicę, dodać pozostałe suche składniki, dobrze wymieszać, miód rozpuścić z masłem, dodać do mąki, dodać jajko i dobrze wyrobić. Musi być lśniące i w przekroju jednolite.Ponieważ dodaję mniej miodu, to muszę
      dodać jedno jajko więcej. Na formę wyłożyć papier do pieczenia. Ciasto wywałkować do grubości ok 1/2 cm. Wykrawać ciasteczka foremkami, na blachę i do nagrzanego piekarnika 180 stopni wstawić na 10 minut. Jak dobrze wystygną lukrujemy. A więc bierzemy dwa białka, 1 i 1/4 szkl. cukru pudru, łyżeczka soku z cytryny, łyżeczka mąki ziemniaczanej. Do cukru dodać białka i ubić na sztywna pianę, dodać sok, mąkę i jeszcze chwilkę ubić. I już można dekorować. Używałam ustrojstwa do dekoracji tortów. Po takiej obróbce dać im spokój na kilka godzin. Najlepiej czują się w szklanych słojach.
      Notario no nigdy nie słyszałam o przekręcaniu maku. ;) .

      Usuń
    2. Trzeba być mocnym w rękach, żeby ciasto wyrabiać, nigdy nie mam na to siły i ręce mi mdleją. Mak się przekręca w maszynce takiej jak do mięsa. Na makowiec, tort makowy lub na kluski z makiem.

      notaria

      Usuń
    3. Wiem Notario z tym makiem....., tak sobie zażartowałam.
      Coś czuję, że niedługo i ja nie będę mogła tak wygniatać.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kosztele mój smak dzieciństwa

Odpuściłam kijki

Już 4 zjadłam