Już jest

Po wielu latach negocjacji jest wreszcie chodnik i ścieżka rowerowa. Już żaden rodzic do szkoły,  jak to opowiadał mi jeden z robotników, który też tak robił, nie będzie przenosił dziecka na tzw barana po większym deszczu. Ja też się cieszę, bo moje kijkowanie będzie bardziej komfortowe na moim ulubionym szlaku. 
Wiecie, kto najbardziej przeszkadzał?, podobno ksiądz. Kiedy jednak ludzie zagrozili, że nie będą chodzić do kościoła, zmiękł. I jak mi opowiadała znajoma, rzeczywiście wiernych było co raz mniej na mszach.

 








Komentarze

  1. To teraz taka Elegancja-Francja...
    :-))

    OdpowiedzUsuń
  2. A ksiądz co, taki naturalista, że błota bronił?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swojego błota bronił, chodziło o kawałek pola.

      Usuń
  3. Czyli trza było siłom i godnościom osobistom...wężykiem:-)
    Mario, ksiądz piechotą nie chodzi :-)
    Tereniu, teraz pięknie pójdziesz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie Asiu on piechota nie chodzi, więc ma gdzieś takie udogodnienia dla mieszkańców. Szkoda mu było kawałek pola.

      Usuń
  4. No tak, bo jeśli nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo że o kasę. A ścieżka jak się patrzy, jak się rozpędzisz to ho ho ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla kręgosłupa i stawów jednak ta stara, nieutwardzona nawierzchnia była lepsza niż ta wybrukowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Królowo i wiem też jak na takiej maszerować, aby nie zrobić sobie krzywdy. Jeśli ktoś nie jest dobrze przygotowany, to może nawet sobie stawy uszkodzić.

      Usuń
  6. Śnieżka wspaniała do jazdy rowerem i do spacerów z kijkami. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kosztele mój smak dzieciństwa

Odpuściłam kijki

Już 4 zjadłam