Nie zrezygnowałam

Pochmurny poranek nie zachęcał do wyjścia wczesnym rankiem. Dodatkowo wyglądał tak, jakby za chwilkę miał pojawić się deszcz. I rzeczywiście, kiedy wyszłam z kijkami, już na przyblokowej drodze zaczęły lekko spadać na mnie jego krople. Pierwsza myśl, zawrócić, druga ,że może przeleci sobie tylko chwilkę i będę mogła spokojnie iść przed siebie i maszerować na moim ulubionym szlaku. Posłuchałam tej drugiej i już za pół godziny byłam w domu pełna szczęścia, że jednak nie zrezygnowałam.

Komentarze

  1. Tereniu, duży buziak ode mnie :-)
    Czasami z mężem zmuszamy się do wieczornych spacerów, a potem wracamy szczęśliwi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie Asiu, tak to działa i dlatego czasami warto ze sobą powalczyć....... .
      Wzajemnie buziak Asiu. :) .

      Usuń
  2. Tak samo mam czasem jak idę biegać - zaczyna kropić i pierwsza myśl, e tam, trzeba wracać, przecież nie chcę być chora! Ale upór zwycięża - trening zaliczony a ja mokra tylko od potu;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic innego tu nie powiem,
    piękny zamek w Ciechanowie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuje bardzo za wizytę u mnie na blogu. Na imprezie BIEGNIJ WARSZAWO był instruktaż jak chodzić prawidłowo z kijkami. Lubię chodzić, rozmawiać ale jak na razie kijki nie są mi potrzebne. Pewnie i tak bym je już zgubił jakbym miał.
    Pozdrowienia serdeczne z Warszawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja obejrzałam sobie filmik na youtubie i chyba dobrze mi to idzie, bo kijkuję już kilka lat i nie nabawiłam się żadnej kontuzji /mam dyskopatię/. Ja z kolei bez kijków nie wyobrażam już sobie życia.
      Pozdrowienia z pochmurnego Ciechanowa. :) .

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kosztele mój smak dzieciństwa

Odpuściłam kijki

Już 4 zjadłam