18.08.2017

Po co mi to było

W młodości, pewnie jak każda kobieta, wycinałam sobie skórki przypaznokciowe. Jak trochę zaczęłam schodzić z młodości 😀 to te skórki zaczęły się dziwnie zachowywać i dziwnie zmieniać. Nabierały twardości, no i jak tu nie skojarzyć .......😋 i zaczęły odrastać w zastraszającym tempie. Już do tego dochodziło, że musiałabym dwa razy w tygodniu wycinać, aby być zadowolona. No nie tego to już za wiele. Wyczytałam gdzieś, że trzeba to przeczekać i zacząć je odsuwać a o wycinaniu już zapomnieć. Trochę to trwało, ale tak zrobiłam.  Chociaż niezbyt to wyglądało, ale jeszcze przez jakiś czas malowałam paznokcie. Ponieważ jestem estetką, nie mogłam na to spokojnie patrzeć i jakieś dobre kilkanaście lat temu porzuciłam to upiększanie moich dłoni. Aż tu pewnego dnia tego lata przyleciała do mnie myśl, że może by wrócić do malowania paznokci. Ta myśl była tak natrętna, że kupiłam lakier...., ale nie byłam zadowolona. I znowu porzuciłam. Od dzisiaj znowu zaczynam malować, ale już bezbarwnym lakierem. Zobaczę, jak to będzie wyglądało. A to dzięki mojej siostrze, która dzisiaj zadzwoniła taka zadowolona, bo właśnie umalowała paznokcie lakierem bezbarwnym.
A tak w ogóle, to kto wymyśla takie poprawianie natury i nie tylko o paznokcie mi tutaj chodzi........

11.08.2017

Kartacze

Co to są te kartacze?, zastanawiałam się. Zasięgnęłam języka, wiadomo gdzie, i okazuje się, że to najnormalniejsze nasze pyzy ziemniaczane z farszem mięsnym. Na Litwie mówią na nie kartacze. Można farsz inny dodać np. serowy, pieczarkowy i właśnie z pieczarkowym smakują mi najbardziej. Trochę z tym roboty jest, ale warto. Rano ugotowałam ziemniaki  6 sztuk i później dodałam do nich 6 ziemniaków utartych i odciśniętych. Woda po odciśnięciu chwilkę postała, zlałam, a krochmal z dna dodałam do masy ziemniaczanej. Znalazło się też tam 1 jajko, mąka pszenna i mąka ziemniaczana. Z ziemniaczaną trzeba uważać, bo jak się doda za dużo, to będą twarde. Dobrze wyrobiłam i na dłoni robiłam placuszki , na które nakładałam farsz pieczarkowy, zlepiałam. Tak przygotowane powędrowały do gotującej się wolniutko osolonej wody. Tam sobie przebywały około 10 minut. Już na talerzu zostały potraktowane cebulką zrumienioną na gęsim tłuszczu, który to tłuszcz można jeść bezkarnie, bo jest przyjazny dla naszej zdrowotności. A jeśli chodzi o farsz, to pieczarki wrzucamy na dobrze rozgrzany tłuszcz, /puszczają mniej wody/ dopiero po dłuższej chwili solimy. W przeciwnym razie zrobią się czarne.  Doprawiamy pieprzem i majerankiem, dodajemy cebulkę. Następnie mielimy i farsz gotowy.